Lux Perpetua

Jakiś czas temu Dziubas wieczorową porą stoi w oknie, smutną ma twarz i wciąż patrzy w dal.

Ryzykuję i pytam co się stało.

– Zostawiłem Kindle`a w samochodzie… – Odpowiada takim tonem jakby conajmniej oświadczał mi, że od jutra nie wraca do pracy, ma zamiar przytyć 100 kilo i zamknąć się w szafie bo życie jest bez sensu i wszyscy i tak któregoś dnia umrzemy. – Zastanawiam się czy po niego nie pójść…

– Nie! – Odpowiadam radośnie ku postępującemu niezadowoleniu Dziubasa- Nie będziesz mi przynajmniej świecił po oczach przed snem! – Bo Dziubas bez czytadła nie zaśnie. A nawet jak zaśnie z czytadłem to zamknąć go i odłożyć nie pozwala, pomimo tego, że już chrapie, ale on wcale nie śpi! Czyta więc zostaw!

Dziubas zrezygnowany jakoś przełyką tą żabę i życie toczy się dalej.

Godzinę później powoli przysypiam w łóżku kiedy do pokoju nagle wchodzi Dziubas. Z normalną – w sensie papierową – książką pod pachą.

I LATARKĄ.

C Z O Ł O W Ą.

Jak gdyby nigdy nic kładzie się koło mnie, otwiera książkę, włącza latarkę, która nagle uaktywnia promień świetlny o sile tysiąca słońc i powoduje, że o 23 nagle w pokoju jest środek dnia. Odwraca się w moją stronę, przy czym oczywiście oślepia mnie bo halogen pada mi prosto w wytrzeszczone ze zdumienia gały i pyta głosem pełnym nadziei:

– …Nie przeszkadza Ci?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s