This is sea world!

Zima wróciła! Pada śnieg, jest mróz i ślisko!

A ja nadal jestem przeziębiona i czuję się tak, jakby ten katar zamieszkał gdzieś w moim mózgu już na stałe, podpisał umowę najmu, poustawiał meble a teraz zawieszał bezczelnie obrazki na ścianach.

W związku z tym, że smarkam już tydzień i końca nie widać, Dziubas postanowił mi pomóc i podsunął mi wczoraj wieczorem aerozol z napisem „Woda Morska”. Że niby do tej puszki pod ciśnieniem ktoś nałapał wody z jakiegoś morza? Nieufne spojrzenie na produkt zamieniało się powoli w cudowną wizję – mnie siedzącej na brzegu morza. Mnie, na plaży, z rozwianym włosem, wdychającej to słone powietrze pachnące glonami. W końcu mnie biegnącej po plaży o zachodzie słońca, w białej sukience w stylu romantycznym, w zwolnionym tempie, wyciągającej ręce do Dziubasa biegnącego do mnie z naprzeciwka…
– To normalna sól fizjologiczna – wyjaśnił Dziubas przerywając moje urojenia.

Po zadaniu jakichś 50 pytań w stylu „Czy to normalne?!” oraz „Na pewno można wsadzać sobie rzeczy do nosa?! Nie pstryknę sobie tym w mózg?!” nastapił moment oczekiwania.

No więc stoję w łazience, i trzymam aerozol z końcówką już umiejscowioną w nosie i wycofuję się. I tak kilka razy.
Dziubas wykazując się anielską cierpliwością zachęca mnie „No! Naciśnij!” na co ja krzyczę „Ale ja się boję!”. „To ja ci to zrobię!” proponuje Dziubas. „Nie!” od razu oponuję, bo wiem, że skończy się to katastrofą. „Ja sama!”.
Kiedy już mam naciskać opuszczam głowę w dół, więc Dziubas przypomina mi, że „Głowę trzeba do góry! Żeby ci spłynęło przez ten nos do gardła!” i podnosi mój podbródek. I tak kolejne 5 minut.
W końcu rzucam aerozol i wracam do łóżka marudząc, że „To nie powinno tak być, że wlewa się do nosa wodę!”. Dziubas nie odzywając się ani słowem też się kładzie (jego cierpliwość jest jak bezkresny ocean…Dziubas, jak Ty to wytrzymujesz?!). Marudzę jeszcze kilka minut, że to niezgodne z naturą i obrzydliwe i w ogóle jak można, a Dziubas przekonuje, że „Oczyści mi nos, że ulga, że relaksujące”. W końcu wyskakuję z łóżka i szybko wsadzam sobie końcówkę spray`u do nosa.

No naprawdę, relaks nie był uczuciem, które bym wymieniła po wykonaniu tej czynności.

W życiu jeszcze nie czułam, żebym miała w całej mojej głowie tyle wody. Jakby mi ktoś nagle włączył jakąs fontannę i inne wodotryski. Woda leciała mi z nosa, z ust i z oczu jednocześnie. W życiu nie było mi tak mokro!

Do łóżka położyłam się za to z odetkanym nosem i uczuciem ulgi. I wytarmosiłam tego Dziubasa co tak o mnie dba, że aż pekluje mnie wodą z morza żebym się tylko lepiej poczuła 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s