Bezmięsne poniedziałki

Dziubas dostał zakaz.

Po raz pierwszy.

Nie radzi sobie z tym zbyt dobrze, bo ciągle wypomina mi, że ma zakaz.

Zakaz dotyczy nie mówienia na temat mięsa.

Słynący z ostatniego zamiłowania do wytwarzania domowych wędlin, Dziubas doszedł do wniosku, że tym razem upiecze schab.

Po przeanalizowaniu przepisów i obejrzeniu odpowiednich filmików na jutubie, wziął się do roboty.

W sklepie zapytany na stoisku mięsnym o ilość, Dziubas radośnie odpowiada:

– Dwa kilo!

Odwracam głowę z niedowierzaniem. Patrzę na Dziubasa, a potem na pana mięsopodawcę, który wyciąga zza lady pół krowy o długości prawie metra.
Boję się, bo już mam wizję jak Dziubas zarzuca sobie to mięcho na plecy, ale nauczona doświadczeniem nic nie mówię.

W domu zaczynają się problemy, bo schab nie mieści się w naczyniu do peklowania. Dziubas postanawia pokroić go na kilka (naście?) kawałków.
Kiedy w końcu nadchodzi dzień pieczenia, ja tracę apetyt. Jakaś taka brzydka pogoda, nie chce mi się nic, jeśc też niespecjalnie.

Cały blat w kuchni jest zajęty przez stygnące kawałki mięsa a Dziubas chodzi po mieszkaniu w kółko i powtarza cały czas „Zostawisz mnie z tym jedzeniem!” tonem w stylu „Ja wiedziałem, że tak będzie”.

Kawałki mięcha w końcu trafiają do różnych członków rodziny i problem zostaje rozwiązany.

Jadąc dzień później samochodem pytam Dziubaska:

– A wiesz z czym sobie zrobimy kanapeczki?

Dziubas odburkuje niezadowolony:

– Nie wolno mi o tym mówić…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s