Ów Rzeczony Dziubas

No ja naprawdę przestaję się mieścić w ciasnych ramach godzinowych doby ogólnie przyjętej w tym wszechświecie. Czy kiedykolwiek w mojej przyszłości nastąpi taki dzień kiedy będę nie w biegu/ wyspana/ wypoczęta/ zrelaksowana? A może zwyczajnie żądam od życia zbyt wiele i powinnam chcieć wyłącznie dnia, w którym NORMALNIE wyjdę z domu i tak samo NORMALNIE do niego wrócę? Bez zbędnych rewelacji po drodze?No ale spójrzmy prawdzie w oczy – nie może być NORMALNIE. Bo normalnie to nudno, konwencjonalnie i takie coś po prostu przytrafia się innym ludziom.

Ale ale! Odnośnie rzeczy niezwyczajnych i niekonwencjonalnych! Obiecałam historyjkę jak to Dziubas postanowił się oświadczyć, więc oto ona!

Otóż jesteśmy sobie na wyspie Gran Canaria. Jest piękny słoneczny dzień. Jedziemy wypożyczonym autkiem gdzieś przed siebie. Ja, nieświadoma zagrożenia, rozczchrana i spocona. Dziubas czający się na dogodny moment.

Wysiadamy z auta i Dziubas nagle w środku niczego postanawia, że O! Na tą górę sobie wejdziemy!

Dookoła nie ma nikogo, jesteśmy sami między skałami a ja się boję, że umrę ukąszona przez jakąś egzotyczną tarantulę albo stado dzikich węży czyhające na moje kończyny w pobliskich krzakach.

Oczywiście na górę wychodzę. No bo co tak będę sama stała.

Góra okazuje się być niewysoka. Jestem zadowolona, bo nie ma ani śladu węża ani pająka ale daje słowo, że coś się na pewno w tych trawach na mnie czai.

Dziubas podobno wtedy ma się oświadczać, ale jest chory i czuje się nienajlepiej a poza tym oboje decydujemy, że za tym pobliskim kamieniem sie wysikamy. No więc WIADOMO – sytuacja mało romantyczna.

Po powrocie do hotelu Dziubas natychmiast decyduje, że ZARAZ WYCHODZIMY.

Tak więc łykam w biegu kolację, biorę błyskawiczny prysznic i zmieniam przepocone ciuchy, bo Dziubas przebiera nogami krzycząc: No chodź, zwierzaku! Bo zachód słońca! Bo nie zdążymy!

Jedziemy do pobliskiej ekskluzywnej dzielnicy przejść się promenadą nad oceanem o zachodzie słońca.

Tyle, że zachód już zaszedł, a ludzi dookoła mnóstwo, więc Dziubas jest spłoszony. Wykazuje ogromne ADHD – nawet jak na siebie – mówi różne dziwne rzeczy i intensywniej niż zwykle przebiera nóżkami.

Z promenady skręcamy w alejkę wzdłuż której rosną piękne palmy i równe zielone trawniczki. Pięknie pachnie, bo trawniki są akurat nawadniane jakimiś urządzeniami do spryskiwania.

Zawieszona delektuję się zapachem zieleni i patrzę w dal. Odwracam się nieświadomie żeby spojrzeć na Dziubasa, który…pęka po kryjomu ze śmiechu.

Normalnie prawie fizycznie czuję, jak zaczynam głupieć, więc pytam Dziubasa z czego się śmieje.

„Z niczego!” – Rzuca automatycznie Dziubas i dalej skręca się po cichu ze śmiechu. Nie pomagają prośby, groźby i maślane oczy.

Nie chce mi powiedzieć! Co za zwierzak! Czuję się obrażona, bo na pewno śmieje się ze mnie! Oglądam się ze wszystkich stron, szczególna uwagę zwracając na spodnie i bluzkę. A może czymś się na twarzy upaprałam?!

Nagle Dziubas się zatrzymuje robiąc donośne „Ehhhhh!”.

Stoimy.

„Osłabłem!” – oświadcza Dziubas. – „Czy masz może ochotĘĘĘĘ napić siĘ wody?”

Nie wiem co powiedzieć, bo takiego stężenia litery Ę chyba nigdy u niego nie słyszałam. Dostrzegając wagę tej propozycji rzucam ostrożnie, że owszem, mogę się napić. Wobec tego Dziubas ściąga z ramion plecak i zaczyna w nim grzebać. Ja idę dalej, do przodu i wdycham zieleń.

W tym momencie sytuacja przybiera intensywny i niespodziewany obrót: Ja idę i wdycham, Dziubas grzebie. Przewraca do góry nogami zawartość plecaka, bo ma w nim pierścionek. Jednocześnie zezuje, żebym się nie odwróciła i przypadkiem nie zapytała „A co tam masz??”

No więc Dziubas grzebie. Ja idę.

Dziubas znajduje przeźroczystą siateczkę, w której ma pierścionek. Tym razem nie może go z tej siateczki odwinąć, bo nie wie gdzie jest początek a gdzie koniec. Zaczyna wpadać w panikę.

Ja idę. Nagle zdaję sobie sprawę, że w końcu się tej wody nie napiłam. Odwracam się akurat w momencie, kiedy leci do mnie uśmiechnięty od ucha do ucha Dziubas otwierając pudełeczko z pierścionkiem – najpierw w swoją stronę, potem już w moją – i pyta czy wyjdę za niego. Przy okazji wykonuje skomplikowany układ choreograficzny na jednej przykurczonej i ugiętej nodze, najwyraźniej zastanawiając się na której uklęknąć.

Chyba mam zawał, bo wydaje mi się, że nie oddycham.

Odpowiadam automatycznie: „Ty zwierzaku! Ja wiedziałam, że coś kombinujesz, bo się śmiałeś! Ale nie chciałeś mi powiedzieć z czego, a ja zawsze wiem, kiedy Ty kombinujesz, bo…”

„Ale wyjdziesz za mnie?” – przypomina pytanie główne Dziubas, nadal klęcząc.

Wtedy do głowy przychodzi mi, że teraz jest ten moment, żeby mózg przekazał informację o wykrzsztuszeniu z siebie TAK, więc odpowiadam, że TAK.

Potem wiadomo, oboje się cieszymy, a Dziubas przypomina, że jeszcze nie zwróciłam uwagi na pierścionek. Tak więc zakładam go i okazuje się za duży, ale jest cudowny, piękny i nikomu go nie oddam!

Nawiasem mówiąc, właśnie dzisiaj mija miesiąc od momentu kiedy oddałam go do wymiany. MIESIĄC. Bo panowie muszą zrobić ekspertyzę, czy przypadkiem nie wydłubałam jakiegoś kamienia.

Ciąg dalszy nastąpi, kiedy znów będę miała chwilę żeby usiąść spokojnie przy moim laptopie w przerwach między lataniem z wywieszonym ozorem a nie-spaniem.

Pozdrowienia dla stałych czytelniczek!

Wiedziałyście, że dziś jest Międzynarodowy Dzień Tańca??

 

PS. Panno X od Dziennika – nie mogę zostawić Ci komentarza, coś mnie nie przepuszcza! Moje komentarze przechodzą tylko pod opcją „Anonimowy” lub „nazwa/adres url”. Złośliwość rzeczy martwych! Cyborgi nas kiedyś zniszczą!

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Ów Rzeczony Dziubas

  1. ~Babska Maj 27, 2014 / 8:45 pm

    romantycznie 😛 hehe to się chlopina nawygibasował :p o ile takie słowo wogole istnieje 😛
    ale efekt uzyskany 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s