Worms: Armageddon

Podobno jest dobrze, kiedy para dzieli się domowymi obowiązkami. W myśl tej zasady Dziubas już dawno temu zadecydował, że wszelkiego robactwa spontanicznie pojawiającego się w domu będę pozbywać się ja. Bo on się brzydzi.

I tak za każdym razem kiedy w mieszkaniu pojawi się cokolwiek pełzającego lub fruwającego, Dziubas stara się niezwłocznie acz niezauważalnie od tego odsunąć, wydając mi jednocześnie komendę „Skilluj go!”.

Niestety ja także nie mogę się pochwalić miłością do robactwa ale w przypływie jakiegoś zaćmienia umysłowego przystałam na ten podział.

W ten oto sposób, nieświadomi nadchodzącego zagrożenia, spożywaliśmy jakiś czas temu kolację w kuchni. Zaaferowani instrukcją montażu rolety okiennej osłupieliśmy, kiedy nagle nie wiadomo skąd nadleciała ogromna włochata ćma. A raczej ĆMA – bo tylko duże litery mogą oddać rozmiar tego potwora.

Ma się rozumieć, że nie musiał minąć nawet ułamek sekundy, żebym wyleciała z prędkością światła na drugi koniec mieszkania w przerażeniu, wołając „Dziubaaas! Weź to!”

Tutaj Dziubas wykazał się ogromnym sprytem, włączając odkurzacz i próbując wessać ćmę z wewnętrznej części lampy.

Zachwycona podskakiwałam w przedpokoju do momentu, kiedy rura od odkurzacza zassała żarówkę, światło padło a my zostaliśmy sami w ciemnościach z włochatym robalem.

Niezadowolony Dziubas bez słowa zmienił żarówkę a ćmy do dziś nie znaleźliśmy. Czasem podczas bezsennej nocy boję się, że może się gdzieś na nas czaić, żywić się resztkami zza szafek, nabierać masy i czekać na dzień zemsty.

Po ostatnim razie, kiedy rozmazałam milimetrowego komara po jakichś dwóch metrach sufitu, doszłam do wniosku, że rezygnuję z funkcji.

***

Tym oto sposobem Panie i Panowie nastał wrzesień – a więc czas naszego ślubu. Za 5 dni. W związku z tym wszędzie naokoło dostrzegam młode pary plątające się po mieście wraz z fotografami. Ostatnio nawet zauważyłam scenkę, podczas której kamerzysta kazał dziewczynie schować się  za rogiem i liczyć do dziesięciu. Obstawiałam, że on ucieknie szybko chichocząc i chowając się za jakimś zaparkowanym samochodem. Do tego momentu nie wiedziałam, że taka usługa obejmuje również gry miejskie.

Stresu nie odczuwam wcale, za to Dziubas denerwuje się za naszą dwójkę, mamla palce w kościele, wzrusza się kiedy mówimy o organiście i przebiera nóżkami.

Ja w ramach tej gorączki zastanawiam się jedynie jak to zrobić, żeby nie przywalić ryjem o posadzkę kiedy będę stawiać kroki jak nowonarodzony jelonek w sukience do ziemi, którą przydeptuję na każdym kroku. Zupełnie nie wiem jak swobodnie można się w czymś takim poruszać a tym bardziej czuć „pięknie, wyjątkowo i cudownie”. Wyglądam jakbym szła do pierwszej komunii, nie umiem postawić w tym normalnego kroku i już dziś czekam na moment, kiedy w końcu będę mogła zdjąć to rusztowanie i przebrać się w dżinsy. To doprawdy niesprawiedliwe, że taki przedstawiciel rodzaju męskiego założy wygodny garnitur, który wystarczy mu do końca życia na wszystkie okazje. No ale trudno. Najwyżej po ślubie  oddam moją kieckę do krawcowej i przerobię ją na obrus.

Na razie znikam na spotkanie z organistą ( przysięgam, że słowo „organista” kojarzy mi się tylko i wyłącznie z jakąś makabryczną sekcją zwłok…) bo z tego rozkojarzenia i zamętu przebierałam się na oczach zaciekawionych robotników siedzących na rusztowaniu przyczepionym do bloku naprzeciwko.

PS. Czy można zatrudnić kogoś do podtrzymywania takiej sukienki i kierowania ruchem???

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s