Patera

 Stop! Halt!

 Zmęczenie materiału nadeszło. Tak po prostu. Mam tyle siły, co schorowana 90-tka po przeszczepie biodra, tyle werwy i energii co zdychający przejechany przez tira opos a przy tym wszystkim łeb mi pęka bo ostatnio przyszła wiosna i raczy nas ciepłym deszczem i wichurami.

 Czas leci, stron worda nie przybywa, chociaż w głowie mam takiego małego popaprańca, który mówi „Aaa widzisz, mówiłem, że nie zdążysz! Będziesz niańczyć wrzeszczące dziecko, zasypiać z cyckiem na jego twarzy i płakać nad laptopem, bo deadline będzie się zbliżał i zbliżał aż tu nagle RYP! I na wszystko będzie za późno!” A potem zyga do mnie palcem i tańczy. Ma wąsy i meksykańskie sombrero. Nienawidzę dziada.

 Jest 14.15, siedzę w piżamie z tłustymi włosami, zrobiłam dwa prania i wyprasowałam stertę betów, które nadal wyglądają jak zmięte. Szukam przepisu na jakąś świąteczną sałatkę, bo oto każdy w tym roku wyznaje minimalizm i nie chce nic jeść/piec/gotować/przygotowywać. Już trudno, najwyżej będę obgryzać korę i zapijać deszczówką. Bobas na pewno będzie zachwycony.

 Świąteczny nastrój chyba gdzieś leży w rowie bo pomimo domu przystrojonego milionami ton brokatu – ku uciesze Dziubasa ma się rozumieć – i dźwiękom kolęd i świątecznych filmów, ja SIEDZĘ. Z tymi włosami i w tej piżamie. Bo nie mam na nic siły oprócz jedzenia wczorajszego ciasta. Wieczorami bobas urządza dyskoteki, więc z zasypianiem bywa różnie. Pod choinkę zażyczę sobie tytanową macicę. Obawiam się, że jego kocie ruchy mogą dosłownie wyjść mi bokiem i podczas wigilijnej kolacji jakaś niezidentyfikowana szkita nagle wybije mi oko od wewnątrz.

 A mózg mam jak rozgotowany makaron. Nie wiem gdzie jestem, co tu robię i czemu stoję z tej strony drzwi. Na większość rzeczy odpowiadam „…Hm?”, spóźniam się wszędzie i z niczym nie mogę zdążyć. Nawet z tymi włosami. I z tą piżamą. I z depilacją łydek, które wołają o pomstę do nieba, bo lada dzień Discovery zrobi program o tym, że Yeti odnalazł się w Polsce.

 Kilka dni temu, wyskakując z samochodu na światłach, umówiliśmy się z Dziubasem pod jedną kawiarnią. On miał dorobić klucze a ja kupić nam kawę i drożdżowkę. No to wyskakuję. Przechodzę przez ulicę. Dochodzę pod kawiarnię, pod którą stoi 3-metrowe rusztowanie naszpikowane mężczyznami w strojach Boba Budowniczego.

 ZAMKNIĘTE.

 No tak, typowe. Decyduję się wstąpić do spożywczaka obok, bo coś jeść trzeba.

W międzyczasie uświadamiam sobie, że Dziubas nie będzie wiedział gdzie jestem, bo nie tu się umawialiśmy, nie wiem gdzie zaparkował a telefon został na tylnym siedzeniu samochodu.

Zamiast ataku paniki pochłaniają mnie dwa regały pełne kubeczków, tacuszek, podstaweczek na kubeczki i tacuszki i innych kuchennych pierdółek. Z rozdziawioną twarzą podziwiam te wszystkie cuda nie wiedząc, czy lecieć najpierw od prawej do lewej czy z góry na dół. W tej euforii mija mi jakieś 15 minut plus kolejnych 10 na szukanie drożdżówek leżących tuż za mną. Sklep obchodzę jakieś trzy razy dookoła.

 Wychodzę na ulicę i idę pod kawiarnię, bo a nuż kiedyś się jeszcze tam spotkam z moim mężem, który już na pewno do tej pory pojechał do domu i znalazł sobie nową żonę, bo stara mu się gdzieś zgubiła.

 Pod kawiarnią z komórką przy uchu stoi Dziubas. Zauważa mnie i wymachuje rękami z daleka sugerując „No co jest kurna?!”.

 Ja ze stoickim spokojem docieram na miejsce, uśmiechając się jakbym była na haju, bo „Przecież Dziubasku trzeba było pójść do sklepu po tą kawę i drożdżówkę!”

 Na te słowa Dziubas badawczo przygląda się temu, co trzymam pod pachą.

 I nie, nie jest to kawa. A także nie jest to drożdżówka.

 Pod pachą z wielkim zadowoleniem dzierżę zafoliowaną plastikową paterę na owoce za 15,99.

…Niech już będzie wiosna!!!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s