Męskie porządki

Dziubas w weekend ostro zabrał się za porządki w domu. Połowicznie ze swojej inicjatywy, a po części, bo go do tego zmusiłam.

 Kurz wzbijał się w górę, wyrzucane rzeczy fruwały w powietrzu lądując w koszu, a ja siedziałam w środku bajzlu uśmiechnięta od ucha do ucha.

 Bo ja nie umiem magazynować. No ja po prostu nie rozumiem tych, co potrafią mieć trzy szafy ciuchów jeszcze ze szkoły podstawowej, bo „jeszcze się przyda”. Nie. Ja jestem z tych, co wyrzucą wszystko a potem nie mają w czym chodzić. I to jest dopiero trudno wytłumaczyć mężczyźnie, który posiada określoną ilość rzeczy pragmatycznych. I kiedy on potrzebuje jedne spodnie, to znaczy jedne.

 Matko, no ja bym tak nie umiała! Przecież wiadomo, że skoro potrzebuję spodni, to muszę kupić kilka różnych par, bo skąd będę wiedzieć na co akurat przyjdzie mi ochota? Ciemne będą pasować do tej bluzki, jasne do tamtej a te cienkie dwie pary muszę mieć, bo przecież nie będę chodzić w samych grubych!

 W takiej sytuacji mężczyzna mówi WYSTARCZY.

W takiej sytuacji ja muszę dokupić do tych spodni jeszcze 567579382 rzeczy, które będą mi do nich pasować, bo już WIEM, że nic takiego w mojej szafie nie wisi.

 Tak czy inaczej, zmusiłam Dziubasa żeby powyrzucał ciuchy pamiętające czasy liceum.

 Dziubas dzielnie znosił moje okrzyki DO WYRZUCENIA! A także „No kiedy ostatni raz w tym byłeś??” i odkładał na kupę coraz to nowe podkoszulki. Bosz, normalnie jego garderoba składała się w 99% z koszulek. Mam nadzieję, że kiedyś nie wychodził z domu w samej koszulce i majtkach i nie stał tak na przystanku czekając na autobus ze słuchawkami w uszach.

 Sterta odpadów zawierała takie cuda jak stylonowe obcisłe koszuki („Na rower”), podkoszulki rockowych zespołów („Dziubaśniku, ZASTANÓW SIĘ! Czy NA PEWNO nie będziesz chciała w tym spać?!”) a także jedną saszetkę niewiadomego przeznaczenia i narciarskie spodnie kolegi Dziubasa, które swym modnym stylem przywodziły na myśl reglamentację i kompot w barze mlecznym „Górnik”.

 Zdziwiona tym, że Dziubas nie protestuje, a zatem także wyjątkowo nieufna, dałam upust swojej podejrzliwości, kiedy zaczął przesuwać na wieszaku dwie marynarki mówiąc, że to już.

 Kątem oka widzę, że Dziubas kitra, więc przesiadam się na fotel prezesa i podjeżdżam na kółkach pod samą szafę.

 I WIDZĘ.

 Marynarkę. Kiedyś była beżowa, dziś w kolorze kurzu. Z wielkimi wypchanymi poduszkami. Z rzeźbionymi guzikami. Z klapą na tyłku. Po kolana.

 – Dziubas, wyciągaj to!

 – Ale nie, bo to marynarka! Przyda się jeszcze kiedyś!!! – Rozpaczliwie rzuca Dziubas próbując zamykać skrzydło szafy.

 – Ok, no to przymierzaj! – Odpowiadam sprytnie i czekam na efekty.

 Efekty, które przerosły moje najśmielsze oczekiwania.

 Dziubas zakłada marynarkę, która nagle przenosi mnie w czasy, kiedy porucznik Colombo był szczytem klasy.

 I tak stoi ten Dziubas przed lustrem w tym zakurzonym babcinym żakiecie ze zdobionymi guzikami z triumfem wypisanym na twarzy. Z miną sugerującą „Haaa! A nie mówiłem? Głupio ci teraz, co?!”

 Wybucham śmiechem, bo już nie mogę, bo czuję, że jak nie wybuchnę, to eksplodują mi gałki oczne.

 Urażony Dziubas odkłada ją na stertę śmieci i w odwecie przypuszcza na mnie atak związany z wyrzuceniem starej poplamionej torby na laptopa krzycząc „Ale w czym ona ci przeszkadza?!”.

 Odpuszczam, bo widzę, że ananas mu się zjeżył, więc wystarczy.

 Rozgrywka kończy się elegancko wyczyszczoną szafą i moim ciśnieniem 300 na 200, bo Dziubas od tej pory w zamian za moją pomoc w sprzątaniu pasie mnie jedzeniem pilnując ile mam jeszcze na talerzu, sprawdzając, czy na pewno zostało zjedzone i obserwując mnie wnikliwie jak niebezpieczny gatunek kobry.

 Dzień kończy się moim zmęczeniem totalnym i wnioskiem na przyszłość, że trzeba wyrzucać po kryjomu i się wypierać, że „Nieee! Że ja?! Ja tego NIGDY nie widziałam, nie kojarzę takiej rzeczy W O G Ó L E!”.

 …Dla mojego i Dziubasa zdrowia psychicznego i dobra naszego małżeństwa.

Reklamy

2 myśli w temacie “Męskie porządki

  1. ~Szalikowa Luty 5, 2016 / 11:20 pm

    U Mego na odwyrtkę. Ciągle mu coś do szafy wkładam i udaję, że to tam już było, inaczej nie miałby ani pół fajnej koszuli a same T-shirty. Kiedyś owszem wymusiłam usunięcie „butów ojca” w wersji zimowej, starego przydużego garnituru w stylu J.Travolty Where I am? – oraz za długiego i nietaliowanego płaszcza z czasów metalowych.

    Polubienie

  2. Dziubasowa Luty 6, 2016 / 12:22 pm

    Zginęliby bez nas gdzieś w latach 80-tych z szafą pełną przygód. Osobiście zabiły mnie LNIANE BIAŁE spodnie 3/4…nawet nie chcę sobie tego wyobrażać! Powinni doceniać, że mówimy im prawdę 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s