Tangled

Minął marzec, mija kwiecień, potem maj…i znów ta jesień co rozciągnie melancholii mglisty woal. Cytując Kabaret Starszych Panów w skrócie donoszę – jak ten czas zapierdziela!

Od czasu ostatniego wpisu wydarzyło się tak wiele, że nie wiadomo od czego zacząć i w co ręce wsadzić (Tu przychodzi na myśl jedynie Rżewski i jego cięte riposty, na które spuszczam zasłonę milczenia).

Przeszliśmy przez horror wieczornych kolek Bobasa, które doprowadziły do tego, że Dziubas nosił go po domu kilka godzin ze stoperami w uszach. A ja nie skorzystałam, bo chrapałam jak domowej roboty piła mechaniczna na olej rzepakowy. A tyle mogłam ugrać zadając Dziubasowi różne pytania zaczynające się od „Dziubasku, a czy mogę…?” i uznając, że milczenie oznacza zgodę. No cóż, trudno. Następnym razem naćpam się kawy i wykorzystam te chwile słabości. Co więcej, kiedy nagle Bobasowe kolki ustały, chodziłam w kółko po domu z pieluchą tetrową zarzuconą na ramię i byłam niesamowicie zdziwiona i zbulwersowana, że kryzys nie nastąpił. Bobas śpi. Normalnie i bezczelnie sobie śpi kiedy ja nie wiem co robić, bo on nagle nie wrzeszczy!

Od tamtego momentu musiałam też odłożyć część ubranek do pudła, bo Bobas się w nie już nie mieści. A więc to już koniec. Już rośnie, zaraz zapuści brodę, skończy studia i opuści starą matkę. A wtedy będę musiała sobie zrobić tatuaż na ramieniu, kupić skórzane spodnie i zacząć hodować węże albo iguanę żeby zagłuszyć syndrom pustego gniazda, które dopiero co wiłam.

Odwiedziliśmy też w międzyczasie Zakopane, gdzie Dziubas słuchał mądrych rzeczy na konferencji a my z Bobasem zwiedzaliśmy Krupówki, Gubałówkę i zakamary naszego hotelu, który był tak wypasiony, że aż dziwnie było tam zmieniać brudne pieluchy. Daję słowo, w takim hotelu zdanie „Dziubas, Bobas zrobił kupę” ewoluuje do „Zacny Mężu, Pan Syn zrazu oddał stolec”. Ten sam Pan Syn, który trzymał nieświadomie w wózku między nogami paczkę frytek z Maka, podczas gdy ja jadłam je jedną ręką a drugą pchałam wózek pod górę po przesadnie wybrukowanych ulicach.

Opanowałam też przez te sześć tygodni technikę wychodzenia z Bobasem z domu. Mniej-więcej. Już wiem jak ma taki rytuał wyglądać, udaje mi się osiągnąć wyjście bez większego Bobasowego marudzenia, ale ja jestem przy tym cała mokra. Dosłownie – leje się ze mnie ciurkiem perlisty pot i pojawia się w miejscach, o których nie śniło się największym filozofom. Otóż do tej pory pociłam się jedynie jak samotna dziwka w kościele. Teraz już pocę się jak horda dziwek na pielgrzymce do Ziemi Świętej. Wszystkim maciom, które wychodzą z domu z dwójką dzieci – SZACUN! Nie wiem jak to robicie fizycznie, psychicznie i logistycznie ale należy Wam się Nobel.

Na koniec, żeby było ciekawiej, słownik w moim telefonie najwyraźniej systematycznie się rozwija a ten, kto go projektował zapewne ma ciekawe życie. Oprócz kwiatków takich jak „SZUKAŁAM KOKI” zamiast „szukałam komina, który by Ci pasował”, jedno wydarzenie spędza mi sen z powiek i przyprawia o głupawkę do dziś: Jakoś w Święta dostałam pięknego smsa z życzeniami od jednego z kuzynów, który długo już się nie odzywał. Podpisał go „X z rodziną”. Pomyślałam, że fajnie, bo teraz ja też mogę tak napisać! Naprodukowałam się więc banałów w odpowiedzi, swój wywód kończąc zdaniem „Radosnych Świąt Wielkiej Nocy życzy Dziubasowa z rodziną”. Już miałam nacisnąć „Wyślij” kiedy w moim móżdżku uaktywniła się jakaś nieznana dotąd czerwona lampka. Odruchowo przejrzałam swoją wiadomość raz jeszcze aby odkryć następującą sentencję: „Radosnych Świąt WIELKIEJ NA CYCACH życzy Dziubasowa z rodziną”.

Mając nadzieję, że Wam, drodzy czytelnicy, święta wielkiej na cycach minęły radośnie, udaję się na chwilę zasłużonego odpoczynku przy lekturze…

Nie ufajcie cyborgom!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s