Bo tak sobie myślę…

…Jedząc „kanapkę” z chrupkiego pieczywa usłaną liściem sałaty w myśl zdrowego żywienia i zrzucenia balona…

…Że nagle w domu jest cisza! Jem i słyszę własne chrupanie! Bobas nie krzyczy. Dziubas nie idzie w moją stronę zaciągając „Dziubaśnikuuuuu?” ani nie dzwoni telefon. A ja JEM. Nieprzerwanie i nie w stresie! I matko! Ile myśli nagle kłębi mi się pod czaszką!

Na przykład: Że w sumie to nie stać mnie ani finansowo ani czasowo na takie zdrowe żywienie. Na pewno jakaś Ania Lewandowska powiedziałaby, że tego się nie je, bo to pszenica, gluten i biała śmierć. No i git. Przyznaję, że ja generalnie nie umiem funkcjonować według dzisiejszych zdrowotnych hipsterskich konwenansów, bo nie spożywam żadnego wegańskiego-crossfitowego-voo-doo jedzenia. Nie stać mnie też na atrakcje typu jagody beri-beri czy inne tse-tse, więc jem chrupki prostokąt owinięty liściem sałaty, która już powoli zaczyna cierpieć na starczy uwiąd, więc zjeść trzeba. No i skąd wziąć czas na przygotowywanie tych wszystkich modnych przekąsek? Już sobie wyobrażam, że godzinami kroję te wszystkie pierdółki po to, aby uzyskać 1/3 miseczki ścinków, które zaleję przyjaznym środowisku jogurtem z ekologicznej farmy Babci Lodzi za jedyne 25,99 na promocji. W eko-kubeczku pochodzącym z recyklingu pudełek po margarynie, żeby Mać Natura nie ucierpiała.

Poza tym myślę też, że Józek Od Kuchni (to nie nazwa świętego) zadzwoni na pewno w momencie, kiedy będę mieć w twarzy kumulację jedzenia. Tak, że nie będę mogła obrócić, a nie dopiero przełknąć pokarm i odebrać telefon.

Przypomina mi się też moment, kiedy na taniej odzieży szukałam spodni o dwa rozmiary większych niż dotychczas (Boszszsz…Ubi sunt?! Gdzie są niegdysiejsze śniegi?! Kiedy nosiłam rozmiar xs…) i minęłam dwie starsze panie, które kłóciły się o to, co zrobią ze swoimi ciuchami kiedy któraś z nich umrze: spalą, przechowają czy wyrzucą. Luz. Taka rozmowa przypomina, żeby cieszyć się życiem.

W tym miejscu zgłaszam swe ubolewanie w kierunku producentów spodni – czy wy macie w mózgu już tylko rurki i nic więcej? Ja wiem, że teraz jeszcze modne dzwony z tak wysokim stanem, że sięga pach i z nogawkami tak długimi, że musiałabym je skracać o połowę. Że w pasie 30cm a na długość dwa metry. Wiem, bo pani w sklepie na moje pytanie o krótsze odpowiedziała patrząc na mnie jak na upośledzoną „Panie sobie skracają.” Luz. Po to będę kupować dzwony za półtorej stówy żeby od razu nieść je do krawcowej i prosić o obcięcie. Najlepiej powyżej kolan. Ale halo! Kochani! Nogawki proste – PRO-STE! Tak chociaż od czasu do czasu wypuście taką linię. I bez dziur i śladów poplamienia farbą albo innymi podejrzanymi substancjami.

Moje rozważania przerwały nagłe i niespodziewane ruchy perystaltyczne. A więc tak działa zdrowa żywność? Oczyszczająco? Na moje gorące namawianie do spróbowania chrupkiego chleba Dziubas nie dał się nabrać. Odpowiedział, że „To właśnie o to chodzi, żeby pieczywo ciężko siadło na żołądku a nie przeleciało jak trociny.”

Jest o wiele mądrzejszy ode mnie. Nie wątpiłam w to ani przez chwilę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s