Aktywistka-społecznica

Nareszcie ruszyła machina wychodzenia z domu. I to ruszyła z takim rozmachem, że dziś jest piątek i to pierwszy dzień w tym tygodniu, kiedy faktycznie zamierzam być w domu od rana do wieczora.

Otóż byłam w kinie dwa razy. DWA RAZY. Dwa dni pod rząd. Istne szaleństwo!

W poniedziałek wybrałyśmy się z Big Sis na horror, podczas którego przez większość czasu ze strachu oglądałam swoje kolana i nerwowo przeżuwałam żelki. Na koniec stwierdziłyśmy, że w sumie był bardzo kiepski. Nie wiem skąd u mnie taka opinia, skoro w sumie właściwej akcji nie widziałam wcale. To chyba intuicyjne.

We wtorek w babskim gronie oglądałyśmy La La Land. Zanim do tego doszło, ustalenie miejsca, czasu i filmu zajęło nam jedynie 50 mailów. Drobiazg. W dotarciu na miejsce, z całej naszej szóstki przygody w drodze miały tylko trzy, więc bilans nie jest taki zły. Jak na kobiety.

I chociaż zdarzyło mi się na tym filmie ziewać wielokrotnie albo parsknąć ze względu na kompletnie absurdalne sceny bądź dialogi, to teraz, kilka dni później, nie mogę o nim zapomnieć. I muszę się pogodzić z tym, że nigdy nie będę grać w musicalu, stepować na środku ulicy, a ludzie stojący w gigantycznym korku nie wylecą ze swych aut na środek żeby radośnie podskakiwać. Już trudno.

Po powrocie o godzinie 1 w nocy (Boszsz…nie wiem kiedy ostatni raz wracałam o takiej godzinie), kiedy to zgubiłam się skręcając nie w tę ulicę co trzeba, okazało się, że Dziubas zdążył w salonie wydeptać dziurę głębokości dwóch metrów, bo myślał, że wrócę o wiele wcześniej i chyba myślał, że porwał mnie jakiś Kuba Rozpruwacz.

Dzień później miałam okazję przypomnieć sobie, że miasto to dżungla i że wcale a wcale za nim nie tęsknię. W tramwajach wszyscy się ze sobą kłócili, przepychali i wyładowywali swoje frustracje. Na koniec jakiś gość głośno przypominał, żeby zapoznać się koniecznie z jego stroną na facebooku dotyczącą praw w Unii Europejskiej, grożąc, że „skończy się nieprzestrzeganie praw” i ostrzegając, iż „statystyki są przerażające” bo „90% społeczeństwa cierpi na paranoję”. LUZ. Nawet nie umiem tego skomentować.

Do domu wróciłam wykończona i potrzebowałam konkretnego peelingu żeby zetrzeć z siebie te wszystkie cudowne wrażenia.

Dziką za to nabrał na 20 złotych rzekomy żołnierz, który po otrzymaniu od niej tej kwoty, podarowanej z dobrego serca podobno na powrót do Trójmiasta stwierdził, że za tyle to on nigdzie nie dojedzie, zażądał jeszcze stówki, a kiedy jej nie dostał, rzucił w stronę Dzikiej jakąś szwaczką (określeniem najstarszego zawodu świata) i poszedł sobie, zostawiając ją ze szczeną w kolanach przy bankomacie.

Dziubas za to, spędzając wieczory w roli słomianego wdowca, zachwycony nie był. Wyciągnięty przed telewizorem (którego nie chciał, a który ostatecznie kupił i teraz ogląda go non-stop) marudził coś o tym, że nic nie słyszy, że nie wypiłam herbaty i że jak to w ogóle może tak być, że najpierw gotuję wodę a potem nic nie piję. Przy takiej okazji postanowiłam wytknąć mu, że co jak co, ale komplementu to ja już dawno od niego nie dostałam.

Biedny Dziubas, dwojąc się i trojąc w wymyśleniu czegoś, co mnie usatysfakcjonuje, stwierdził (mając na myśli fakt, że nareszcie mogłam wyjść gdzieś i się rozerwać) FAJNIE, ŻE SOBIE POSZŁAŚ.

Boszszsz…chyba muszę go zapisać na jakiś kurs komplementowania, bo domowe korepetycje najwyraźniej nie przynoszą efektu.

A przedwczoraj na koniec dnia usłyszeliśmy w tv, że taniec kobiety to „potrząsanie macierzyństwem” i że istnieją ludzie, którzy dziś, w XXI wieku, „malują” swoje domy krowim łajnem i jogurtem.

Dziś powracam do rytuału prania, bo nasz kosz na brudy już nic w sobie nie mieści, a nawet chyba samoistnie pozbywa się części rzeczy, które leżą wokół niego na podłodze. Potem pobiegam za Bobongiem, wrzucę do gara jakiś pseudo-obiad i nałożę na twarz maseczkę relaksującą, którą trzeba potem zrywać dłutem.

Bo już jutro urodziny Lindy 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s