Siku, jedwab i unijne załączniki

Matko, ten tydzień zleciał tak szybko, że nie zauważyłam kiedy zrobił się piątek! Upał, sauna, gorąco jak nie wiem, co a tu tyle wrażeń!

W środę, przed wyjściem do Dziubasowej pracy postanowiliśmy, że jednak oddajemy te lampy, które kupiliśmy jakiś tydzień temu. Te, które wybieraliśmy od pół roku. O które walczyliśmy na każdym dziale oświetlenia w każdym supermarkecie budowlanym.

Normalnie dziwię się, że nie mamy zakazu wstępu do większości tych sklepów, a nasze zdjęcia nie są rozsyłane do sieci w całym kraju.

Tak więc kiedy już lampy wybraliśmy i wydawałoby się, że poszło dość gładko, okazało się, że mamy nie to, co potrzeba, bo – uwaga!- nie posiadają w środku flaków pasujących do naszego WŁĄCZNIKA ŚWIECZNIKOWEGO. Czy coś w ten deseń.

Okazało się, że na dzień dzisiejszy żadna lampa go nie posiada, gdyż Unia Europejska zakazała tego diabelskiego nasienia ze względów bezpieczeństwa podczas montażu.

Bosko.

Następnym krokiem jak mniemam będą niezapowiedziane wizyty inspektorów unijnych w celu sprawdzenia, czy posiadamy w łazience maty antypoślizgowe, żeby nie zrobić sobie krzywdy przy wychodzeniu spod prysznica.

Miły pan, który przez dwie godziny dzień po dniu! (Tak, spędziliśmy cały weekend wybierając lampy!) skakał po drabinie ściągając je z półek i dobierając do nich żarówki, na nasz widok zrobił minę, która sugerowała, że chce natychmiast stąd uciec przez najbliższą szybę wystawową, rzucić pracę, zażyć fiolkę relanium i zamknąć się w szafie na tydzień.

Innym razem, idąc do dentysty przez rejon miasta, którego nie znoszę (oj, bo pracowałam tam kiedyś i źle mi się kojarzy…) postanowiłam nie rzucać się w oczy, żeby przypadkiem nie spotkać kogoś, z kim musiałabym rozmawiać, przesunęłam się na drugą stronę chodnika i starałam się wyglądać incognito.

Oczywiście nie bardzo wiedziałam jak się to robi, więc po prostu przyspieszyłam.

Kilka sekund później, w ramach nie rzucania się w oczy, skakałam po ławce z półtorametrową miotłą w ręce, zrzucając dziewczynce piłkę z drzewa.

WCALE nie było mnie widać.

W poczekalni u dentysty dowiedziałam się z jakiegoś designerskiego magazynu, że istnieje jedwab bananowy. Do tej pory myślałam, że jedwab to jedwab – z pup gąsienic, a tu proszsz. Oczywiście musiałam od razu sprawdzić co to takiego i czemu dywany z tego są takie ekskluzywne. A Dziubas na przykład w ogóle nie był ciekawy.

I proszę jaka ignorancja w kwestii trendów w urządzaniu domu!

W zamian poszedł „obsikać temat flizowania”, jak to obrazowo ujął, i od kilku dni siedzi w garażu układając na ścianie płytki.

Dzięki temu jestem taką słomianą wdówką, że ta słoma zaczyna mi wyłazić z butów.

Czy dobrze mi się wydaje, że jutro już weekend?

Reklamy

10 myśli w temacie “Siku, jedwab i unijne załączniki

  1. Seeker Czerwiec 30, 2017 / 9:08 pm

    Nie wiem, jak wyglądasz, ale widzę Cię strącającą tę piłkę z drzewa haha 😀

    I o co w końcu chodziło z tym bananowym jedwabiem? Może powstaje z pup gąsienic pożywiających się liśćmi bananowca??

    Ja do unikania zaułków miasta też mam talent, któremu przeważnie towarzyszy por… Wracam ze sklepu z włoszczyzną i akurat mijam kogoś, kto mi się podoba, albo wpadam dosłownie w środek ceremonii pogrzebowej- z wielką porową palmą wystającą z siatki :/

    Polubienie

    • Dziubasowa Lipiec 3, 2017 / 2:12 pm

      W zasadzie to nie wiem ale drogie okrutnie 😉

      Wyobraziłam sobie scenkę – jakaś zbrodnia w okolicy, w TV „breaking news”, pan z tv relacjonuje na żywo co się stało a Ty jesteś mistrzem drugiego planu z porem w siatce 😀

      Polubienie

      • Seeker Lipiec 3, 2017 / 6:58 pm

        To byłabym ja na 100%. Jeśli kiedyś w wiadomościach na żywo zobaczysz pora, to ja 😉

        Co Pratchett’a czytałaś? Ja dostałam „Mort’a” i „Pomniejsze bóstwa” w prezencie 🙂

        Polubienie

      • Dziubasowa Lipiec 3, 2017 / 7:46 pm

        Będę pamiętać 😀

        Pratchetta czytałam wszystko 🙂 Aktualnie odświeżam – czytam „The Light Fantastic”, które przywiozłam sobie dawno temu z londyńskiego charity shopu za kilka pensów – u nas wtedy Pratchett kosztował majątek więc tam miałam dzień dziecka 😀 Zresztą…w ogóle w charity shopach miałam dzień dziecka, ze wszystkim 😉

        Polubienie

  2. Ahaja Czerwiec 30, 2017 / 11:15 pm

    Skakanie po ławce z miotłą – umarłam, a gdy sobie to wyobraziłam – umarłam podwójnie!
    Nie rozumiem zupełnie dlaczego Dziubas nie wykazał zainteresowania jedwabiem bambusowym. Niepojęte!!! Może choruje? Zmęczony?
    Przy okazji, jak nie z pupy gąsienic, to z czego? Z pupy banana-nana-nana?

    Polubienie

    • Dziubasowa Lipiec 3, 2017 / 2:13 pm

      Dziubas ostatnio wykazuje zainteresowanie jedynie fugami i klejami 😉

      Polubienie

      • ~Ahaja Lipiec 3, 2017 / 4:37 pm

        Bananowy, oczywiście, bananowy – przejęzyczyłam się. Ja widzę to tak: przez środek dżungli biegnie taśmociąg z bananami, a przy nim 405 małpek Monchhichi 😀 zapiernicza przy tych skórkach jak, nie przymierzając świstak przy sreberkach.

        Polubienie

      • Dziubasowa Lipiec 3, 2017 / 7:47 pm

        A przy następnym taśmociągu szopy pracze tkają dywan 😀

        Polubienie

  3. nielubiebrukselki Lipiec 1, 2017 / 8:20 pm

    Jak by mnie kto zapytał, z czego jest jedwab to bym powiedziała, że no jedwab to jedwab no co Ty nie wiem 🙂 Dzięki Tobie wiem z czego jest jedwab, dziekówka 🙂 !

    Polubienie

    • Dziubasowa Lipiec 3, 2017 / 2:14 pm

      Polecam się na przyszłość 😀
      Sama dowiedziałam się od Pratchetta 😀

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s