W sumie o sumie

W sumie pojutrze wyjeżdżamy, a ja kupiłam odrobinę za mało jedzenia na drogę. Bo przecież na pewno w lodówce mamy jeszcze tyyyle, więc trzeba zjeść, bo się zepsuje. W lodówce nie ma nic oprócz niezjedzonego słoika Boba i przeterminowanego jogurtu. Punkt dla lodówki, minus dla mnie. Wniosek: jeść mniej masła, skleroza będzie mniejsza.

W sumie został już tylko jutrzejszy dzień na konkretne spakowanie się, zarzucenie na dach bagażnika, skoszenie tego kawałka trawy po prawej stronie, posprzątanie, wyprasowanie i zrobienie kanapek. Jutro ma tyle godzin, co każdy przeciętny dzień, a ja nie wyhodowałam jeszcze w kuprze trzeciej ręki (czwartej i piątej tym bardziej), nie wyrosło mi na czole trzecie oko ani nie posiadam nadal żadnego czasowstrzymywacza. Wniosek: trzeba rzucić wszystko i jechać w Bieszczady.

W sumie na następne dwa tygodnie zapowiadają w całej Polsce deszcz, deszcz i jeszcze raz deszcz. Będzie zimno, mokro i wietrznie, będzie sennie-jesiennie. Nie złoto-jesiennie jakby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości. Wniosek: Na pewno się nie odwodnię i nie przesuszy mi się skóra.

W sumie drugi dzień chodzę z rękami jak zaawansowany grzebacz śmietnikowy, bo po pierwsze jadłam słonecznika a po drugie poodpryskiwał mi lakier. Klasa, klasa i jeszcze raz klasa. Czasu na ogarnięcie paznokci mój harmonogram na jutro jak na złość nie przewiduję, więc zetnę je sobie sekatorem i będę ryczeć, że mam krótkie i nie mogę zapuścić. Wniosek: wygrzebać rękawiczki. Nie ze śmietnika.

W sumie, to za każdym razem, kiedy kilka godzin nie ma nas w domu, znajdujemy w nim po powrocie pająka. Pffff, PAJĄKA. Pajęczura, bydlaka, genetycznie zmodyfikowanego do rozmiarów żubra. Tak więc na jeden dzień nieobecności przypada statystycznie jeden pająk. Sądzę, że po tygodniu pająki otworzą nam drzwi i powiedzą, że bardzo im przykro, ale zgodnie z paragrafem i ustawą o poszanowaniu mniejszości zajęły ten lokal, więc macie 24 godziny na spakowanie swoich rzeczy albo wezwiemy policję. Wniosek: Po powrocie zaopatrzyć się w miotacz ognia. I na wszelki wypadek zastanowić się, co mogłabym pakować w te 24 godziny z rzeczy mi niezbędnych.

W sumie łeb mi pęka, bo chyba się odwodniłam kosząc nasze hektary, chociaż tak się rozpędziłam z tą kosiarką, że aż wracać nie chciałam. Albo moja głowa próbuje w ten sposób zasygnalizować absurd całej tej sytuacji pukając się w czoło od środka.

W sumie Dziubas znów ogląda kazanie jakiegoś polityka na temat życia codziennego.

W sumie jest mi zimno, śpiąco i przejadłam się standardowo na wieczór.

W sumie…panie sumie, chyba pan niewiele umie.

Wyjazd za 3, 2, 1…

Do usłyszenia po powrocie 🙂

Reklamy

8 myśli w temacie “W sumie o sumie

  1. ~Ahaja Wrzesień 5, 2017 / 1:44 am

    Jak to „po powrocie???” Jak to, kuźwa, „po powrocie???” To nie zamierza, koleżanka, wleźć z wakacji na internet??? No…. Nie znałam koleżanki z tej (nieinternetowej) strony! (Dosłownie:)
    A pająki, kochana, to są na prawie. Przez zasiedzenie. U nas 5 lat, u nich… odpowiednio do długości życia 😀
    A na poważnie, to życzę Wam, Kochani, udanego wypoczynku, świetnej zabawy i słoneczka. Nie wierzcie w te pogodynkowe wróżki, bo to bzdura jest!
    Czy Bob spakował pampersy?
    A gdzie wy w ogóle jedziecie???? W góry czy w końcu nad morze???
    Wszystko będzie kul! Dziurawiec spakowany????

    Polubienie

    • Dziubasowa Wrzesień 5, 2017 / 3:41 pm

      Jak tylko laptoK się zmieści do Rumunowozu to zabieram! 🙂
      Boba pampersy już kupione, dziurawiec ma pompkę więc trochę się boję, że będzie się wypompowywał…ale nie wyobrażam sobie jechać bez niego 😉 jakoś go zastreczuję!

      Polubienie

  2. ~Asia Wrzesień 5, 2017 / 10:34 am

    Błogosławiony dom, w którym pająki mieszkają, to bogaty dom. Byle Ci Nic z chałupy nie wyniosły, tylko przyniosły.
    Pozdrawiam
    goodmorning73.blogspot.com
    zolza73.blogspot.com

    Polubienie

    • Dziubasowa Wrzesień 5, 2017 / 3:41 pm

      No właśnie, boję się, że jak tak urosną w siłę całym stadem to wyniosą mi pół domu a resztę przemeblują po swojemu 😛

      Polubienie

  3. Seeker Wrzesień 5, 2017 / 7:23 pm

    A już myślałam, że będzie o rybie z wąsem 😛

    Powodzenia w przygotowaniach i udanego urlopu. U mnie przedwyjazdowa nerwówka kończy się znieczuleniem % i martwieniem się na sekundę przed wyprawą 😉

    Polubienie

  4. ~Lady Makbet Wrzesień 5, 2017 / 8:20 pm

    Pociesz się tym, że jak będą pająki, to nie wpuszczą żadnych innych owadów czy tam stawonogów 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s