Lekarzu, lecz się sam!

Moja wiejska przychodnia jest chora. Dosłownie.

Naprawdę, dziwię się, jak to wszystko jeszcze funkcjonuje przy tego typu…filozofii? Ideologii? Tumiwisizmie???

Dodzwonić tam się nie da wcale, więc szkoda w ogóle próbować. Ilość sposobów na zablokowanie rozmówcy jest niezliczona. Sygnały, melodyjki i komunikaty byłyby w stanie zawstydzić niejedną sieć komórkową, stację radiową a także panią, która głosi informacje na dworcu.

Do pacjentów, jak i do lekarzy, panie mają podejście, nazwijmy to: ŚREDNIE.

A to telefon znów dzwoni, ktoś przychodzi nie w porę, ten lekarz się spóźnił, tamten znowu ma urlop no i co tu robić. Najlepiej zamknąć ten burdel ( ufundowany ze środków UE) na cztery spusty i udawać, że nie ma nas w środku.

Dobrej rady co do wyboru lekarzy też raczej uzyskać się nie da:

Dwa lata temu, zapisując Boba do pediatry, usłyszałam konspiracyjny szept: „Ale wie pani, że ona KOCHA wszystkie płatne szczepionki?” Do tego autorka dorzuciła tak potępiające spojrzenie, że sami szefowie wszystkich szefów w NATO by jej pogratulowali.

Miesiąc temu Dziubas, zapisując Boba do innego lekarza, usłyszał (w tym samym stylu i tonie i od tej samej pani): „Ale pan wie, że on jest przeciwny WSZYSTKIM szczepionkom?”.

Luz. I weź tu człowieku nie zwariuj. Ja osobiście zaczynam się w tym wszystkim gubić.

W poniedziałek postanowiłam sama zarejestrować się do swojego rodzinnego lekarza. Podchodząc do lady, poprosiłam o najwcześniejszą godzinę w środę. W sensie o ósmą. Bo od tej godziny właśnie przyjmują.

– Pffffff, yyyyyy, hmmmmm… – Zaczyna pani. – No bo tak… – Widać, że chce kontynuować, ale chyba się zapowietrzyła. – Najwcześniej to ja mogę na dziewiątą.

– Wcześniejsze godziny są zajęte? – Pytam naiwnie.

– Nie, to nie o to chodzi! – Matko jedyna, to o co?? Wszyscy jeszcze wtedy śpią? Jest za ciemno? Nie przystosowali się do zmiany czasu na zimowy?! – Yyyyy…hmmm… – Pani dorzuca do tego drapanie się po głowie i krzywi usta. Widzę, że nie robiła botoksu. Chwalę ją po cichu w myślach, ale za chwilę przypominam sobie po co tam stoję. – Bo to jest tak, że my po prostu nie zapisujemy na te PIERWSZE TRZY GODZINY.

Lekarze przyjmują przez cztery, ale luz. Szukam kopary gdzieś na podłodze i wyczekuję dalszego ciągu.

– No bo wie pani, RÓŻNIE MOŻE BYĆ.

No i pięknie. Orzeł wylądował. Dowiedziałam się już wszystkiego, mogę wziąć udział w Milionerach.

Boszszsz…Dzięki Bogu i partii jakoś do lekarza się dostałam. Oprócz ziółek otrzymałam też zalecenie picia syropu z babki (zawiera jedynie 60% etanolu) i wciągania wody nosem w celu płukania zatok.

Z tego, co podpowiadał mi mój instynkt samozachowawczy, raczej wody w nosie powinno się unikać, ale cóż – zrobiłam to. Tak, jest to obrzydliwe uczucie. I tak, dzisiaj czuję ulgę. Tak więc, logicznie rzecz ujmując, kiedy zaczyna się Wam lać z nosa, trzeba wciągnąć do niego jeszcze trochę wody.

No ja jednak nie umiem być pacjentem. Po tej drugej stronie lady. Ani w ogóle po drugiej stronie służby zdrowia. Tej, która stoi do mnie otworem, a ja doskonale wiem jaki to otwór.

Nie dziwię się już teraz, że na porodówce nie było klamek w oknach…

Reklamy

31 myśli w temacie “Lekarzu, lecz się sam!

  1. Asia Grudzień 6, 2018 / 10:43 am

    Syrop z babki ze strony ojca czy matki???
    Dziubasowa
    Przez tą chorobę poszłaś w kanibalizm kochana
    Lubie Cię dam Ci swoją krew

    Sądzisz że te z porodówki
    To oknami chciały wyskoczyć???

    Polubienie

    • dziubasowa Grudzień 6, 2018 / 10:56 am

      Dzięki, chętnie przyjmę krew, ale napij się wcześniej trochę syropu żeby było weselej ;))
      W sumie o stronę tej babki nie pytałam!
      A co do porodówki – oczywiście! Dlatego, chcąc otworzyć okno, położna przynosiła klamkę ze swojej kanciapy, otwierała i zabierała ją z powrotem. Pewnie trzymają je tam w sejfie…

      Polubienie

      • Asia Grudzień 7, 2018 / 9:36 am

        Sdądzę ,że Balentajem nie pogardzisz?
        Matko, dobrze że z drzwi wam nie wykŕęcali tych klamek bo wtedy to tylko pozostaje pod siebie sikać 😆😆😆

        Polubienie

      • dziubasowa Grudzień 7, 2018 / 9:38 am

        Haha, faktycznie, mogło być gorzej! 😀
        Nie pogardzę, jak się bawić, to się bawić! 🙂

        Polubienie

  2. aksinia-kawa-pudelka Grudzień 6, 2018 / 12:05 pm

    …jeśli ma Cię to pocieszyć, to poza ginem i okulistą – lekarze u mnie działają tak samo. A jednego rodzinnego to zmieniliśmy właśnie dlatego, że na recepcji nigdy nie odbierano telefonu. Raz zadzwoniłam z rozpędu na fax – odebrały i mnie opierniczyły, że używam numeru przeznaczonego do czego innego i ona mnie nie zarejestruje, mam dzwonić na ogólny… Nie, nie odebrała ogólnego…

    Polubienie

  3. olitoria Grudzień 6, 2018 / 12:23 pm

    Dziubasowa, tak chyba funkcjonuje większość przychodni, niestety. U nas, póki leczyła „Doktor Dżi” to wszyscy byli zapisani do niej i po sprawie. Kobieta tyrała do wieczora – cena bycia dobrym lekarzem. W końcu uciekła do prywaciarza, a w przychodni nastąpiła Apokalipsa, bo nie bardzo wiedziano co z nami, jej pacjentami teraz zrobić. Burdel i chaos, o dodzwonieniu się zapomnij. Zarejestrować nie można, bo nie. Bo lekarz może nie chcieć, nie wiedzieć, nie orientować się i nie ogarniać. Trzeba samemu namierzyć jakiś cel, stać od 7 i czatować na niego, potem bój z krewkimi babciami o miejsce w kolejce. No i tak jak cała moja rodzina była u Doktor Dźi, mimo, że była pediatrą, tak teraz każdy musi być gdzie indziej. Ja nie mogę być u tej lekarki, co Tamara, bo nie jestem dzieckiem, ale Wiktoria, która też od dwóch lat dzieckiem już nie jest – może, jak najbardziej.
    Pomoc pani rejestrującej, co do wyboru lekarza wyglądała następująco:
    – Często pani choruje?
    – Nie.
    – Kiedy ostatni raz była jakaś gorączka?
    Wytężyłam pamięć: – 25 lat temu.
    – Aaa, to do doktor M. Jej i tak prawie tu nie ma……

    Polubione przez 2 ludzi

    • Lady Makbet Grudzień 6, 2018 / 9:15 pm

      Czekaj… chciałam coś napisać, ale leżę i rechoczę z tej puenty…..
      …..
      …..
      hahahahahahahahahahahah
      ……
      uff, już.

      Chodziłam jako dziecko do lekarki, która dwa razy o mało nie wysłała mnie na tamten świat (na podstawie jej pomyłek można by napisać jakiś antypodręcznik dla lekarzy czy coś), a za trzecim razem wystawiła mi skierowanie do chirurga na wycięcie nie tego, co trzeba. Kiedy skończyłam 15 czy 16 lat, wybłagałam lekarza moich rodziców, żeby pozwolił mi się do siebie przepisać, zanim tamta mnie zabije 🙂 A najgorsze, że ona jeszcze pracuje w tej przychodni… do której, notabene, ni czorta nie można się dodzwonić.

      Polubione przez 1 osoba

      • olitoria Grudzień 7, 2018 / 9:46 am

        Naprawdę?! Boszszsz, koszmar!

        Polubienie

      • dziubasowa Grudzień 7, 2018 / 9:36 am

        Wyciąć coś innego?! No to uplasowała się na szczycie listy…

        Polubienie

      • Lady Makbet Grudzień 7, 2018 / 12:47 pm

        Tia. Pomyliła rodzaj schorzenia i prawą stronę z lewą… Zresztą nawet mnie to wtedy nie zdziwiło, bo wcześniej obustronne zapalenie płuc wzięła za przeziębienie (to pierwsza ze wspomnianych pomyłek, o drugiej nawet szkoda gadać).

        Polubienie

      • dziubasowa Grudzień 9, 2018 / 11:26 am

        Boszsz…idziesz na wycięcie migdałka a wracasz bez macicy :/ Bo też na „m” i każdy może się pomylić…

        Polubienie

  4. Lady Makbet Grudzień 6, 2018 / 9:29 pm

    Dziubasowa, moja przychodnia działa podobnie. Kiedyś dzwoniłam, żeby zarejestrować się na popołudnie do rodzinnego. Dowiedziałam się, że akurat tego dnia go nie będzie, więc poprosiłam o zapisanie na następny dzień rano. I co usłyszałam? Że z wyprzedzeniem nie wolno się zapisywać, więc mam zadzwonić jutro… Jaaasne. Rano to zwykle przebiega tak, że rejestracja czynna od 7.00, dodzwonić się można o 7.15 po 30 próbach i zwykle słyszy się, że już nie ma miejsc.
    Od półtora roku zachodzę w głowę, jak w takim razie funkcjonuje przychodnia, do której chodzę z Księżniczką, bo tam nigdy z niczym nie ma problemu. Czyli jak się chce, to można.

    Polubienie

    • dziubasowa Grudzień 7, 2018 / 9:37 am

      A potem narzekają, że nikt wizyt nie odwołuje – ciekawe jak to zrobić, może listownie 😉

      Polubione przez 2 ludzi

  5. olitoria Grudzień 7, 2018 / 10:14 am

    U nas przyjmuje czterech lekarzy, chociaż „przyjmuje” to zdecydowanie za duże słowo.
    Doktor M, do której mnie skierowano (większość personelu nie umiała mi powiedzieć, jak ona wygląda 😂)
    Doktor K, do której przepisano Tamarę i dziewczyny (fatalna pediatra)
    Doktor K (facet), do którego chodzi Tomek
    i doktor S, którego oblegają krewkie staruszki, po 3 na raz, bo on też rzadko bywa.

    A wystarczyło łaskawie powiadomić pacjentów, że Doktor Dżi odchodzi (a miała ich dwa razy więcej niż inni). Już nie mówię, żeby do każdego dzwonić, ale przynajmniej umieścić informację na stronie przychodni. To nie kosztuje chyba wiele wysiłku, a burdel by się zmniejszył… A tak, poumawiani nawet na wizyty pacjenci, dowiadywali się na miejscu, że nie mają już lekarza, i że teraz przed nimi droga przez mękę, bo nie wystarczy wypełnić deklarację.

    Polubienie

    • dziubasowa Grudzień 8, 2018 / 7:00 pm

      -Dzień dobry, ja do doktor Dżi.
      – Niestety już u nas nie pracuje, ale w ramach rekompensaty przyjmie dziś panią nasz dozorca, pan Stefan. Proszę się nie martwić, ma doświadczenie w służbie zdrowia. Wieczorami sterylizuje nam narzędzia a dawniej obcinał pazury kotom.

      Polubione przez 1 osoba

  6. Seeker Grudzień 7, 2018 / 2:46 pm

    A ja przerwę ten łańcuszek nieszczęść i powiem, że moja przychodnia jest super, lekarze super, godziny otwarcia super, obsługa super, a do tego ja już wiem, jak się obchodzić z angielskimi lekarzami, więc zawsze osiągam to, co zaplanowałam 😀

    Polubienie

  7. inmyminds Grudzień 7, 2018 / 9:10 pm

    To Ci powiem, że w Polsce to nigdy nie miałam takich jazd z przychodnią… haha. Ale tutaj też jest ciekawie, z resztą właśnie piszę posta o tym samym temacie 😀

    P.S. Płukanie zatok jest mega! Tylko nie przesadź i pamietaj żeby otwierać usta i oddychać podczas płukania, żeby Ci nie poszło za bardzo na uszy!!!

    Polubienie

    • dziubasowa Grudzień 8, 2018 / 7:01 pm

      Ja już nie chcę, zaprzestałam! O otwieraniu ust nie wiedziałam, ale mimowolnie otwierałam przeklinając wniebogłosy 😉

      Polubienie

  8. jaga1888 Grudzień 7, 2018 / 10:20 pm

    I tak qrwa całe życie z debilami. Litości… Kobita z nosem do ziemi (z gilem?) ale odczekaj odstój, odczekaj, wyproś, wybłagaj , proś i błagaj, prawie na kolana,,,, No… Pisałam o żmijach w białych fartuchach na starym blogu ale przerzucę na nowy bo temat aktualny

    Polubienie

    • dziubasowa Grudzień 8, 2018 / 7:02 pm

      Jaga, nie mogę trafić na Twojego bloga, klikając na Twój avatar, widzę tylko avatar! Podrzuć proszę link 🙂

      Polubienie

      • jaga1888 Grudzień 10, 2018 / 8:38 pm

        Błachachacha… no tak powinnam zacząć komentarze w stylu ALE FAJNY BLOG!! ZAPRASZAM DO SIEBIE. już się poprawiam http://jagatoja.pl/

        Polubienie

      • dziubasowa Grudzień 10, 2018 / 8:39 pm

        Hihi, dorzuć jeszcze „Zostaw komcia” 😀

        Polubienie

  9. jaga1888 Grudzień 11, 2018 / 11:35 am

    taaaa… i kom za kom :(((

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s