„O, basen!”

Wykrzyknął zachwycony Bob, kiedy po raz pierwszy (w tym roku) zobaczył morze.

Idąc dalej tym tokiem rozumowania, ja powinnam była wydać okrzyk: „O, kuweta!” patrząc na piach.

Prolog – Kołobrzeg

Nad morze jechaliśmy zaledwie 12,5 godziny. Wystartowaliśmy około 22, na miejsce dotarliśmy o 10.30. Podczas nocnej podróży pierwszy raz w życiu urwał mi się film i nie sądziłam, że potrafię zasnąć jak kamień w samochodzie.

A same wakacje?

Ech – piaszczysta plaża, szumiące morze, piękne słoneczko…żyć, nie umierać! Oczywiście nie daliśmy rady w pełni się tym z Dziubasem rozkoszować, bo Paszczaki dostały na wyjeździe turbodoładowania.

Apartament boski, mogłabym mieć taki jako odskocznię od mojej wsi. Tylko musiałabym kupić większą suszarkę do ubrań, bo w jeden dzień produkowaliśmy więcej brudów, niż była w stanie pomieścić. A pralka miała za długie programy, za to wygrywała na koniec melodyjkę… No dobra, nie wiem czemu oceniam nasz pobyt z perspektywy szopa pracza, więc po prostu przejdę do meritum!

Część 1 – Masz tu ałka!” – Tamaluga

Z Olitorią vel Ahają spotkaliśmy się w Międzyzdrojach. Kiedy pojawiła się w drzwiach, akurat pochłaniałam kawał smażonego dorsza.

No i co tu dużo mówić – oni wszyscy są cudowni! Oni w sensie Olitoria, Tomek, Oliwia i oczywiście Tamaluga!

Po pierwsze – sama właścicielka tamalugowego bloga wygląda tak rewelacyjnie, że na pewno kłamie i wcale nie ma dwóch dorosłych córek 😉

Po drugie – Tomek jest bardzo ciepłym człowiekiem i niezwykle oddanym tatusiem Tamalugi, która też żyć by bez niego nie mogła. Od razu nawiązali z Dziubasem kontakt i uciekli nam gdzieś na molo zostawiając nas z tyłu.

Po trzecie – Oliwia jest śliczną dziewczyną o figurze modelki, więc w ogóle nie wiem po co jej te studia. Pamiętaj, jakby co, uderzaj w markę Chanel! Pozbędziemy się Kristen Stewart z otwartą japą!

Po czwarte – Tamaluga, ach, Tamaluga! Możnaby o niej napisać książkę 🙂 Skradła nasze serca momentalnie, a najbardziej oczarowała Boba, który poddawał się jej uściskom i zarobił pierwszego w życiu buziaka. Na tyłach restauracji koło toalet, więc tak życiowo, na poważnie.

Spędziliśmy razem kilka rewelacyjnych godzin, podczas których Bob z Tamalugą bawili się na różnych łodziach podwodnych i innych automatach na dwuzłotówki, jedli razem lody, a na koniec rozgorzała szaleńcza gonitwa, podczas której Bob zaliczył glebę i odbił sobie na brodzie wzór z desek podłogowych.

Zaryczany rzucił mi się na szyję i szlocha. Podchodzi Tamaluga, ocenia sytuację i szybko podsumowuje: „Masz tu ałka!” wskazując na podbródek zaskoczonego Boba.

Uznaję za niesprawiedliwy fakt, że mieszkamy na dwóch różnych końcach Polski! Napiszę w tej sprawie do trybunału w Strasburgu!…Tylko podejdę po wzór podania do naszego urzędu gminy, bo nie wiem od czego zacząć.

Olitoria & Dziubasowa

20190616_170838

Część 2 – „Swoją barkę pozostawiam na brzegu” – Izzy

Izzy z mężem i dziewczynkami postanowili spędzić długi weekend w naszym mieście, więc od razu ustaliłyśmy termin spotkania. Będąc cały czas w kontakcie telefonicznym, zaparkowaliśmy swoje samochody i zmierzaliśmy na umówione miejsce.

W międzyczasie oczywiście wszechświat postanowił przywalić nam zapowiedzią niezłej burzy, więc schroniliśmy się przed wiatrem na zacumowanej barce o rzut beretem od miejsca spotkania. Paszczaki rozsiadły się za stołem, a ja wyciągnęłam telefon, na którym właśnie od ponad czterech minur trwała moja „rozmowa” z Izzy. Okazało się, że czekają na nas już nie wiadomo ile, więc doszli do wniosku, że uciekliśmy, albo wpadłam do Wisły.

Stanęłam więc na pokładzie niczym Jack Sparrow i nawiguję! Jako, iż z kompasem mam niewiele wspólnego, zaprowadziłam ich w odwrotnym kierunku. Bo kilometr dalej też były barki. Też białe. Boszsz…Izzy z rodziną zaliczyli więc półmaraton a ja miałam ochotę bić czołem w stół. W ten barkowy. Pewnie ma swoją nazwę, jak wszystko na łodzi.

No i co? Nie zaskoczę pewnie nikogo pisząc, że było rewelacyjnie! Kiedy skończyło padać poszliśmy na spacer, a nasze dzieci szalały razem. No dobra, Elsa i Bob szaleli. Misia jest niesamowicie opanowaną osobą, chyba wdała się w tatę 🙂 A sama Izzy jest bardzo ładna! Ma zdecydowanie najładniejsze jasnoniebieskie oczy, jakie w życiu widziałam! Jako osoba marząca od zawsze o niebieskich, wybieram właśnie takie!

Sesję zdjęciową zaliczyłyśmy, chociaż zdjęcie tyłem nam nie wyszło. To znaczy panom nie wyszło, bo my pozowałyśmy cudownie. Ja trzymałam na rękach Elsę, Izzy Misię i czekamy. CYK! Oglądamy rezultat i szczeny nam opadają.

– Nie chcę takiego, mam na nim ogromny brzuch! – Protestuje Izzy.

– Jak może być go widać, skoro stoisz tyłem? – pyta jej mąż.

– Też go nie chcę, mam na nim garba jak Quasimodo! – No cóż, faktycznie, stałam przodem do dzwonnicy…

Zapozowałyśmy jeszcze raz, wyprostowałyśmy się, wciągnęły to i owo i stoimy. Po kilku minutach okazało się, ża nasi mężowie stali i patrzyli na nas z rękami w kieszeniach. Żadnej sesji, nikt nie robi fotek. I zastanawiają się, czemu my tak stoimy.

Epilog

Chcę więcej! W życiu się nie spodziewałam, że ten rok przyniesie mi aż dwa spotkania blogowe, w tym oba w ciągu jednego tygodnia! Miałam życie towarzyskie niemal tak bogate jak moja pralka, którą, zepsutą, w ciągu tygodnia odwiedziło dwóch różnych panów.

Plan na następne spotkanie już mamy, więc kalendarz w dłoń i ustalamy termin!

A ja idę włączyć do kontaktu Raid, bo zaraz mi komary dobiorą do tyłka.

Dobrej nocy! 🙂

Reklamy

17 myśli w temacie “„O, basen!”

  1. inmyminds Czerwiec 22, 2019 / 10:24 am

    Ale super! Zazdroszczę! Bynajmniej nie samego faktu wyjazdu nad morze… ❤👍👍👍

    Polubienie

  2. olitoria Czerwiec 23, 2019 / 9:20 am

    Och!
    I nie wiem, czy coś więcej wydobędę, ale spróbuję.
    Jestem wciąż pod ogromnym wrażeniem naszego spotkania, a teraz jeszcze twojego wpisu. Cudownie to podsumowałaś! I wzruszyłam się, i uśmiałam… również z waszych mężów nierobiących zdjęć, haha! Kocham twoje dzieci, kocham was, i dołączam się do żalu i petycji! Za rok obowiązkowooooo!

    Polubienie

  3. Hephalump Czerwiec 23, 2019 / 2:27 pm

    Tak… W samochodzie można zasnąć. Nawet za kierownicą.
    O czym boleśnie przypomniał mi powrót z nocnej zmiany dwa tygodnie temu…
    Dobrze, że skończyło się tylko na zaliczeniu przydrożnego rowu.

    Pozdr
    M

    Polubienie

  4. Asia Czerwiec 24, 2019 / 3:24 pm

    Ah Dziubasowa, jakże Wam nie zazdrościć tych spotkań
    Jesteście niesamowicie spontaniczni…
    Co tu dziwić się dzieciom całującym się przy toitoi-u😃😜

    Polubienie

    • dziubasowa Czerwiec 27, 2019 / 6:01 pm

      To byla toaleta stacjonarna, taki toi-toi to wiesz, przelotna sprawa 😉

      Polubienie

  5. jaga1888 Czerwiec 28, 2019 / 7:41 am

    Zazdraszczam…. Co prawda etap wychowywania małych angorków jest już za mną (teraz to już mi wnuków czekać) ale chętnie bym się wam poprzyglądała 🙂 CIeszę się że odpoczęłaś. Taki reset jest wskazany , wiem z włąsnego doświadczenia. Z Podkarpacia gdzie mieszkam nad morze mam tyle samo drogi. A za górami stricte za Zakopanym gdzie mamy blisko, wcale nie przepadam.

    Polubienie

      • jaga1888 Czerwiec 28, 2019 / 10:36 pm

        A skąd u Ciebie taki lokalny patriotyzm??? Mieszkasz gdzieś niedaleko????

        Polubienie

      • dziubasowa Czerwiec 29, 2019 / 6:54 am

        Ze względu na walory środowiskowe 😉 Mieszkam w małopolsce.

        Polubienie

  6. izzy Czerwiec 28, 2019 / 8:26 am

    A ja tam mam nasze zdjęcie na bloga 😛 Zresztą wczoraj też je dostałaś 😀 Ale wiesz, z moją figurą to ja nie mam co konkurować, postaram się coś z tym zrobić. Zresztą wiesz jak to jest, jak Ty robisz komuś zdjęcie to jest super, a jak ktoś Tobie to albo masz tyłek jak szafę, albo durną minę, albo jeszcze coś. A jak Ci się zdarzy dobrze wyjść to i tak wszyscy powiedzą: „Ale pięknie tu wyszłaś! Zupełnie jesteś do siebie nie podobna!” tiaaaa. No bo faktycznie, gdybym była podobna to nikt by nie powiedział, że to ja…. Także nie pisz kochana kłamstw o mnie na blogu :P:P

    No tej barki Ci nie zapomnę, ale wiesz w Warszawie też jest Wisła i też są statki ….
    Dziękuję za spotkanie, powtórzę raz jeszcze, że strrasznie się cieszę, że udało nam się poznać na żywo. Do następnego razu! (byle nie na emeryturze:D)

    P.S. Wiem, że do Olitorii masz daleko i właśnie dlatego pan Bóg zesłał mnie w połowie drogi 😛

    Polubienie

    • dziubasowa Czerwiec 28, 2019 / 5:54 pm

      O, to się nazywa przeznaczenie! Już knujemy z Dziubasem odnośnie tej wizyty 🙂
      Ja tak z Wami te zdjęcia cykałam na pamiątkę, ale normalnie to ja robię zdjęcia i się chowam. Zawsze wychodzę jak pół kupra zza krzaka!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s